#100fitdays #day6 #day7
Wczoraj z racji braku dostępu do internetu (po nawałnicach, które przeszły nad regionem) nie wrzuciłam notki, ale wszystko zapisywałam :)na śniadanie jadłam odżywkę białkową, później wypiłam cappuccino. Na obiad makaron pełnoziarnisty z brokułami i sosem czosnkowym na jogurcie naturalnym. A na kolację zgrzeszyłam - B-smart z longerem :(
Na intensywniejsze ćwiczenia (trening rolkowy) na razie nie pozwala mi kolano, a na siłownie nie zdążyłam wczoraj (otwarta tylko do 14). Ale czy bieganie po sklepach (czego szczerze nienawidzę) i intensywne sprzątanie można zaliczyć do treningu? ;)
Dzień 7
Dziś na śniadanie kromka chleba z wędliną i serem, a na obiad pełna rozpusta: zupa krem z pomidorów oraz schab w migdałach, ziemniaki i marchewka. Z ćwiczeń - dość szybki spacer, ok 1-2 km. Mało, ale w takim skwarze jaki panuje na dworze to było prawdziwe wyzwanie ;)
Motywacja na ten tydzień:
Everyone starts somewhere. Just keep going.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz