#100happydays #day16
Brak weny w ostatnich dniach powoduje to, że posty są bardzo krótkie. Tak będzie i dziś.
Co dziś wywołało uśmiech? Szczęście przyjaciółki - wygrała w konkursie. Zwycięstwo Polaków w siatkówkę i na żużlu. Cieszmy się z czyiś sukcesów i bierzmy przykład, że ćwiczenie czyni mistrza!
piątek, 9 października 2015
środa, 7 października 2015
#100happydays
Przez ostatnie dni za dużo się działo i nie miałam czasu uzupełnić bloga.
#day10
pamiętajcie, żeby żyć w zgodzie ze sobą i słuchać swojego organizmu, każdemu czasem przydaje się relaks i dłuższy sen!
#day11
Spotkanie z dawno nie widzianą przyjaciółką naprawdę potrafi poprawić nastrój :)
#day12
Kilka godzin spędzonych z kimś wyjątkowym to coś, czego nie da się opisać słowami
#day13
Dzień upłynął pod znakiem załatwiania wszystkiego co sobie założyłam, ale cóż to za satysfakcja kłaść się spać z uśmiechem ;)
#day14
Dziś na coachingu wyznaczyłam sobie cel, uporządkowałam to, co chodziło mi od dawna po głowie. To ważne, aby realizować założone wcześniej cele i spełniać marzenia, a wszystko po to, by być szczęśliwym.
Przez ostatnie dni za dużo się działo i nie miałam czasu uzupełnić bloga.
#day10
pamiętajcie, żeby żyć w zgodzie ze sobą i słuchać swojego organizmu, każdemu czasem przydaje się relaks i dłuższy sen!
#day11
Spotkanie z dawno nie widzianą przyjaciółką naprawdę potrafi poprawić nastrój :)
#day12
Kilka godzin spędzonych z kimś wyjątkowym to coś, czego nie da się opisać słowami
#day13
Dzień upłynął pod znakiem załatwiania wszystkiego co sobie założyłam, ale cóż to za satysfakcja kłaść się spać z uśmiechem ;)
#day14
Dziś na coachingu wyznaczyłam sobie cel, uporządkowałam to, co chodziło mi od dawna po głowie. To ważne, aby realizować założone wcześniej cele i spełniać marzenia, a wszystko po to, by być szczęśliwym.
piątek, 2 października 2015
czwartek, 1 października 2015
#100happydays #day7
Sezon szkoleń w pełni rozpoczęty. Dziś było kolejne - couchingowe. Ile się komplementów i pochwał nasłuchałam to aż trudno zliczyć. Polecam każdemu, kto nie wierzy w siebie lub temu, kto szuka pomysłu na siebie.
#day8
W końcu spotkałam się z przyjaciółką - pogadałyśmy. Oj tak tego mi było trzeba :)
Sezon szkoleń w pełni rozpoczęty. Dziś było kolejne - couchingowe. Ile się komplementów i pochwał nasłuchałam to aż trudno zliczyć. Polecam każdemu, kto nie wierzy w siebie lub temu, kto szuka pomysłu na siebie.
#day8
W końcu spotkałam się z przyjaciółką - pogadałyśmy. Oj tak tego mi było trzeba :)
wtorek, 29 września 2015
#100happydays
Kilka ostatnich dni przebiegło tak szybko, że nawet nie zdążyłam pomyśleć o blogu, ale dziś wszystko uzupełnię ;)
#day3
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem sprzątania, ale nie takiego cotygodniowego. Dziś porządnie się zabrałam za swój pokój. Do ideału jeszcze trochę brakuje - porządku w szafach, ale jestem na dobrej drodze. Po zakupach wejście do czystego, pachnącego pokoju, a wieczorem położenie się do czyściutkiej pościeli było warte harówy ;)
#day4
Dziś zaćmienie super księżyca. Wyprawa za miasta z kumpelą...i nieprzespana noc. Czy było warto? Oczywiście! Kolejna przygoda,odmiana, spontaniczność. Polecam każdemu zrobić czasem coś szalonego i spontanicznego. Zaczęłam jakiś czas temu "życie na spontanie" i...jestem szczęśliwsza!
#day5
Lazy day - odsypianie nieprzespanej nocy, randka z pracą magisterską i odpoczynek.
#day6
Dziś od rana załatwianie uczelnianych spraw. Co dziś przyprawiło mnie o uśmiech? Że jeszcze przed godziną 15 ogarnęłam wszystko co sobie zaplanowałam na dzisiejszy dzień i to sporo przed czasem. Trochę mobilizacji, lista "to do" i potem ta satysfakcja :)
Kilka ostatnich dni przebiegło tak szybko, że nawet nie zdążyłam pomyśleć o blogu, ale dziś wszystko uzupełnię ;)
#day3
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem sprzątania, ale nie takiego cotygodniowego. Dziś porządnie się zabrałam za swój pokój. Do ideału jeszcze trochę brakuje - porządku w szafach, ale jestem na dobrej drodze. Po zakupach wejście do czystego, pachnącego pokoju, a wieczorem położenie się do czyściutkiej pościeli było warte harówy ;)
#day4
Dziś zaćmienie super księżyca. Wyprawa za miasta z kumpelą...i nieprzespana noc. Czy było warto? Oczywiście! Kolejna przygoda,odmiana, spontaniczność. Polecam każdemu zrobić czasem coś szalonego i spontanicznego. Zaczęłam jakiś czas temu "życie na spontanie" i...jestem szczęśliwsza!
#day5
Lazy day - odsypianie nieprzespanej nocy, randka z pracą magisterską i odpoczynek.
#day6
Dziś od rana załatwianie uczelnianych spraw. Co dziś przyprawiło mnie o uśmiech? Że jeszcze przed godziną 15 ogarnęłam wszystko co sobie zaplanowałam na dzisiejszy dzień i to sporo przed czasem. Trochę mobilizacji, lista "to do" i potem ta satysfakcja :)
piątek, 25 września 2015
#100happydays #day2 - walka z lenistwem
Godzina 19 telefon "idziesz z nami biegać?" (w domyśle ja na rower, reszta biegać ;) ). Tak idę!
Godzina 19:30 nie chce mi się :(
Godzina 21:00 telefon "jak coś to Ty dalej chętna na biegi? Tak! "Ok, dam Ci znać czy idziemy"
Godzina 21:05 NIE CHCE MI SIĘ!
Godzina 21:48 "bądź za 10 minut"
Co zrobiłam? Wsiadłam na rower i pojechałam na "miejsce zbiórki".
Uczucie? Radość, że przełamałam lenistwo, zadowolenie z siebie, że mimo kontuzji dałam radę. Nie mogę też pominąć ogromu endorfin wyzwolonych wysiłkiem fizycznym.
Usłyszałam dziś fajne słowa, dosłownej treści nie pamiętam, ale przekaz był taki, że mimo wszechobecnego lenistwa natura tak nas stworzyła, że gdy jesteśmy aktywni fizycznie czujemy się lepiej. Polecam! :)
Godzina 19 telefon "idziesz z nami biegać?" (w domyśle ja na rower, reszta biegać ;) ). Tak idę!
Godzina 19:30 nie chce mi się :(
Godzina 21:00 telefon "jak coś to Ty dalej chętna na biegi? Tak! "Ok, dam Ci znać czy idziemy"
Godzina 21:05 NIE CHCE MI SIĘ!
Godzina 21:48 "bądź za 10 minut"
Co zrobiłam? Wsiadłam na rower i pojechałam na "miejsce zbiórki".
Uczucie? Radość, że przełamałam lenistwo, zadowolenie z siebie, że mimo kontuzji dałam radę. Nie mogę też pominąć ogromu endorfin wyzwolonych wysiłkiem fizycznym.
Usłyszałam dziś fajne słowa, dosłownej treści nie pamiętam, ale przekaz był taki, że mimo wszechobecnego lenistwa natura tak nas stworzyła, że gdy jesteśmy aktywni fizycznie czujemy się lepiej. Polecam! :)
czwartek, 24 września 2015
UPDATE
Trochę padł pomysł z 100 fit days z racji wyjazdów, wakacji i miliarda innych spraw. Postanowiłam przemianować bloga na my 100 happy days i przerzucić się na bloga lifestylowego. Oczywiście będę wrzucać tu swoje postępy z treningami i dietą (w końcu to też sprawia, że jestem szczęśliwa), ale też outfity, przeżycia nieśmiałej kobiety w wielkim świecie, w tym być może moją drogę do korporacji (?), czyli to co dzieje się tu i teraz w moim życiu. Mam nadzieję, że spotka się to z większym zainteresowaniem ;)Czemu 100 happy days? Zamysł jest taki, żeby każdego dnia wrzucać coś co sprawiło, że jestem szczęśliwa, uczy ludzi cieszyć się z małych rzeczy. Ja mam tę umiejętność, jednak zawsze warto umacniać się w dobrych cechach, a złe eliminować. A skoro już w temacie...
#100happydays #day1 - przełamanie nieśmiałości
Zawsze byłam osobą nieśmiałą. Dochodziło nawet do sytuacji, że to mama zagadywała do dzieci, żeby się ze mną pobawiły. Potem już szło z górki, ale bałam się podejść do kogoś obcego. Powód? Bałam się odrzucenia? Wyśmiania? Nie mam pojęcia. Gdy byłam starsza miałam nawet opory przed zadzwonieniem na taksówkę. Ale w końcu powiedziałam sobie dość! Trzeba z tym walczyć! Co zrobiłam? Sytuacja zmusiła mnie do zadzwonienie w parę miejsc i musiałam zrobić to osobiście, napisałam sobie więc cały scenariusz rozmowy i byłam przygotowana na to co mam powiedzieć. Zaczęłam budować swoją pewność siebie, bardzo pomogły mi filmiki Tomasza Kammela, w których mówi, że to my chcemy komuś przekazać wiedzę i słuchacz nie widzi czy się stresujemy, nie wie co mamy do powiedzenia i jak czegoś zapomnimy, albo przekręcimy nic się nie stanie! Byleby nie dać po sobie tego poznać! Dodatkowo zapisałam się na wolontariat w schronisku dla bezdomnych zwierząt - ogrom obcych ludzi, czasem trzeba było gdzieś zadzwonić. I co się okazało? Szacunek i uprzejmość kluczem do sukcesu, a ludzie nie gryzą ;) Wystarczyło się przemóc i uwierzyć w siebie.
Przez długi czas łatwiej było mi się odezwać w grupie znajomych, gdzie czułam się pewnie, jednak nadszedł czas, gdy wolałam przemawiać do obcych ludzi. Dlaczego? Bo jest małe prawdopodobieństwo spotkania tych osób w przyszłości, jeśli sama nie będę chciała nawiązać z nimi kontaktu i w razie porażki nic wielkiego się nie stanie. Nauczyłam się też dystansu do siebie, a to bardzo cenna umiejętność.
Po wielu latach walki z nieśmiałością i swoimi słabościami byłam dziś na szkoleniu, na którym miałam coś zaprezentować. Stres? Był, ogromny, mimo, a może zwłaszcza dlatego, że występowałam przed znajomymi. Jak sobie poradziłam? Z 5 osób, które mnie słuchały tylko 1 zauważyła, że się stresowałam (ale zna mnie bardzo dobrze na co dzień), a mimo tego dowiedziałam się, że to było prawdopodobnie najlepsze wystąpienie od początku naszej znajomości. Pozostali powiedzieli, że w ogóle nie widać było po mnie stresu i że to było dobre wystąpienie.
Także głowa do góry wszystkie nieśmiałki ;) Wystarczy uwierzyć w siebie, wyjść i nie dać się stresowi ;). Moja rada? Poćwiczcie przemówienia przed lustrem..jakiekolwiek i zapiszcie sobie słowa klucze. Dobrze jest je zapisać, żeby kontrolować to o czym mówimy i nie pominąć niczego ważnego. Przygotujcie plan wypowiedzi - to o czym chcecie mówić, ale nie całą wypowiedź. Dlaczego nie całe zdania? Żeby przemówienie wyszło jak najbardziej naturalnie nie możecie czytać! Gdy się zgubicie zróbcie kilkusekundową przerwę, ale nie pokazujcie zakłopotania. Przede wszystkim oddech! Nie musicie wszystkiego powiedzieć na jednym wdechu. Tylko spokój może was uratować :)
piątek, 14 sierpnia 2015
#100fitdays #day32
Niestety nastąpiła przerwa z racji braku czasu i pisania pracy magisterskiej. Oczywiście zapomniałam się dziś zważyć i zmierzyć, postaram się to nadrobić jutro, bo minął kolejny miesiąc metamorfozy.
W międzyczasie zainstalowałam aplikację "sleep better with runtastic". Póki co aplikacja monitorowała 4 noce i wyniki mnie zaskoczyły. Będę ją testować dalej i być może za jakiś czas zrecenzuję ją. Postanowiłam też bardziej zwracać uwagę na godziny chodzenia spać i wstawania i zobaczymy co z tego wyniknie ;)
W międzyczasie zainstalowałam aplikację "sleep better with runtastic". Póki co aplikacja monitorowała 4 noce i wyniki mnie zaskoczyły. Będę ją testować dalej i być może za jakiś czas zrecenzuję ją. Postanowiłam też bardziej zwracać uwagę na godziny chodzenia spać i wstawania i zobaczymy co z tego wyniknie ;)
Motywacja na ten tydzień:
Never give up!
środa, 5 sierpnia 2015
#100fitdays #day22
Rano ćwiczenia rehabilitacyjne, popołudniu baby shower u przyjaciółki...i pełna rozpusta żywieniowa ;). Na noc ponownie ćwiczenia rehabilitacyjne.
Motywacja na ten tydzień:
Stay strong, you can do this!
#100fitdays #day23
Rano ćwiczenia rehabilitacyjne, dieta zgodnie z planem. Przez upały brak chęci na jakiekolwiek ćwiczenia poza domem. Do nocy jeszcze troszkę, więc może krótka przejażdżka rowerowa, albo spacer się jeszcze wydarzy, ale to się okaże :)
Motywacja na ten tydzień:
Stay strong, you can do this!
poniedziałek, 3 sierpnia 2015
#100fitdays #day21
Rehabilitacji ciąg dalszy. Dziś dostałam ćwiczenia i zalecenia do wykonania w domu. Kolejne spotkanie z rehabilitantem w piątek. Kolano daje o sobie znać, ale wiem, że później będzie już tylko lepiej i w końcu wrócę do rolek.
Dietę dziś troszkę zaniedbałam, jutro też fajerwerków się nie spodziewam (impreza u przyjaciółki), ale od środy wracam do diety z pełną parą! :)
Dietę dziś troszkę zaniedbałam, jutro też fajerwerków się nie spodziewam (impreza u przyjaciółki), ale od środy wracam do diety z pełną parą! :)
Motywacja na ten tydzień:
Stay strong, you can do this!
sobota, 1 sierpnia 2015
#100fitdays #day17, #day18
Mały przestój na blogu. Dietę w miarę trzymam, z ćwiczeniami gorzej. Troszkę pochodzę i już kolano boli :(.
Motywacja na ten tydzień:
It's a slow proces. Keep going.
#100fitdays #day19
Pierwsza rehabilitacja za mną. Niestety nie mogę uprawiać praktycznie żadnego sportu (dla dobra kolana). Odpada to co najbardziej kocham: rolki (potwierdzenie), a także siatkówka :(.
Dobra wiadomość jest taka, że mogę wyjechać i ćwiczyć na wyjeździe :). Pierwszy dzień rehabilitacji to głównie rozmasowanie mięśni, żeby rozluźnić wszystko to, co niepotrzebnie jest napięte.
Dobra wiadomość jest taka, że mogę wyjechać i ćwiczyć na wyjeździe :). Pierwszy dzień rehabilitacji to głównie rozmasowanie mięśni, żeby rozluźnić wszystko to, co niepotrzebnie jest napięte.
Motywacja na ten tydzień:
It's a slow proces. Keep going.
#100fitdays #day20
No i mamy nowy miesiąc :). Oby w tym miesiącu było lepiej niż w poprzednim :)
Motywacja na ten tydzień:
It's a slow proces. Keep going.
wtorek, 28 lipca 2015
#100fitdays #day16
Dziś wizyta u ortopedy...czeka mnie intensywna rehabilitacja (uszkodzona łąkotka w prawym kolanie). W piątek zaczynam i zamierzam dowiedzieć się czy mogę uprawiać jakikolwiek sport i jeśli tak to jaki (liczę, że chociaż rolki i siatkówkę będę mogła ;) ). Dziś spacer ok 1km, bo później kolano odmówiło posłuszeństwa :(
Motywacja na ten tydzień:
It's a slow proces. Keep going.
sobota, 25 lipca 2015
#100fitdays #day14
Imieniny mamy, czyli okazja do świętowania. Dieta trochę złamana, ale nie poddaję się. W ramach ćwiczeń dziś ćwiczenia umysłu w break the code, a później spacer po ul. Mariackiej :PMotywacja na ten tydzień:
Don't stop!
#100fitdays #day15
Lazy day spędzony na ogarnianiu wszystkiego na komputerze i przymiarkach do...pracy magisterskiej ;)
Motywacja na ten tydzień:
It's a slow proces. Keep going.
piątek, 24 lipca 2015
#100fitdays #day12
Najlepszy chleb ever? Chleb "bez mąki" - składa się z samych ziaren. Jest bardzo sycący, a zarazem zdrowy. Można go jeść zarówno "na słodko" jak i "na ostro". Naprawdę polecam!Ćwiczenia? Miała być siatkówka, ale będzie jutro! Już się nie mogę doczekać :) Mam nadzieję, że dam radę z uszkodzonym kolanem :(
Motywacja na ten tydzień:
Don't stop!
czwartek, 23 lipca 2015
środa, 22 lipca 2015
wtorek, 21 lipca 2015
#100fitdays #day8 #day9
Day8 i ponowny przestój w dostawie internetu :(Day9 a ja już nie mogę się doczekać powrotu do rolek :( Już nawet mi się śni, że na nich jeżdżę ;) Co do diety: staram się trzymać, jednak idzie mi coraz gorzej :( Pierwszy tydzień był zdecydowanie łatwiejszy. Mam nadzieję, że się nie poddam i wytrwam w postanowieniu :)
Motywacja na ten tydzień:
Don't stop!
niedziela, 19 lipca 2015
#100fitdays #day6 #day7
Wczoraj z racji braku dostępu do internetu (po nawałnicach, które przeszły nad regionem) nie wrzuciłam notki, ale wszystko zapisywałam :)na śniadanie jadłam odżywkę białkową, później wypiłam cappuccino. Na obiad makaron pełnoziarnisty z brokułami i sosem czosnkowym na jogurcie naturalnym. A na kolację zgrzeszyłam - B-smart z longerem :(
Na intensywniejsze ćwiczenia (trening rolkowy) na razie nie pozwala mi kolano, a na siłownie nie zdążyłam wczoraj (otwarta tylko do 14). Ale czy bieganie po sklepach (czego szczerze nienawidzę) i intensywne sprzątanie można zaliczyć do treningu? ;)
Dzień 7
Dziś na śniadanie kromka chleba z wędliną i serem, a na obiad pełna rozpusta: zupa krem z pomidorów oraz schab w migdałach, ziemniaki i marchewka. Z ćwiczeń - dość szybki spacer, ok 1-2 km. Mało, ale w takim skwarze jaki panuje na dworze to było prawdziwe wyzwanie ;)
Motywacja na ten tydzień:
Everyone starts somewhere. Just keep going.
piątek, 17 lipca 2015
#100fitdays #day4 #day5
Tak jak myślałam - na biwaku nie było warunków, aby trzymać dietę. Warunki...leśne, więc żywiliśmy się tym, co dało się zrobić na ognisku.Dziś (dzień 5) wracam do diety. Mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu :)
Motywacja na ten tydzień:
Everyone starts somewhere. Just keep going.
środa, 15 lipca 2015
wtorek, 14 lipca 2015
#100fitdays #day2
Dzisiejszy dzień również rozpoczął się ok 12.Na śniadanie ok 13:30 zjadłam omlet
Obiad: Mięso gotowane, do tego sos czosnkowy na bazie jogurtu naturalnego i kromka chleba (17:20)
Posiłek potreningowy (19:20): odżywka białkowa, migdały i banan.
Aktualnie mam odżywkę białkową firmy trec o smaku truskawkowym. Jest pyszna! Następną chcę kupić o smaku ciasteczka, gdyż waniliową już miałam, a chcę przetestować nowe smaki ;)
Po obiedzie przyszedł czas na siłownię, spędziłam tam około godzinę, jednak nie sprawdziłam ile dokładnie. Poza treningiem zrobiłam dzień 2 crunch challenge i krótki spacer :)
Motywacja na ten tydzień:
Everyone starts somewhere. Just keep going.
poniedziałek, 13 lipca 2015
Witajcie!
Zainspirowana akcją 100happydays postanowiłam zrobić coś nowego - 100 fit dni. Od zawsze byłam wysportowaną osobą, jednak różne koleje losu sprawiły, że nie wyglądam tak, jakbym sobie tego życzyła. Założyłam dziś swój dziennik fitness, jednak postanowiłam dzielić się swoimi przemyśleniami z kimś innym, aby mieć większą motywację. 100happydays przeszłam z łatwością. Czy równie dobrze pójdzie mi 100fitdays? Postaram się systematycznie wrzucać posty na bloga, być może będę dla kogoś inspiracją, a dla mnie z pewnością będzie to dobra motywacja i uporządkowanie swojego życia.100fitdays czas zacząć za 3....2....1...już!
#100fitdays #day1
Przez ostatni miesiąc spadło mi kolejno:talia: -4cm
brzuch na wysokości pępka: -4cm
dół brzucha: -3cm
udo: -2cm
ramię: -1cm
ciekawa jestem jak będzie w tym miesiącu.
Cel na najbliższy miesiąc: -4cm w talii, brzuchu i dole brzucha; lepsze samopoczucie; 1 dowolnie wybrane wyzwanie
Dziś dzień zaczęłam dość późno, bo ok 12.
Śniadanie zjadłam ok 13 (odżywka białkowa, migdały i maliny)
Obiad: ok 16 mięso, kuskus i mini pomidorki
Grzeszek: słone paluszki
Po obiedzie przyszedł czas na siłownię, spędziłam tam ponad godzinę, jednak nie sprawdziłam ile dokładnie. Poza treningiem zrobiłam dzień 1 crunch challenge:
Od razu uprzedzam wszelkie pytania i wątpliwości: dietę, plan treningowy i suplementacje układał mi Akop Szostak (efekty są, mimo, że nie do końca trzymam się zaleceń. Mam jednak nadzieję, że dzięki temu blogowi poprawię się :P).
Motywacja na najbliższy tydzień:
Everyone starts somewhere. Just keep going.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
